Stara Galeria ZPAF w Warszawie zaprasza na wystawę Frankie Quinna STREETS APART - ulice podzielonego Belfastu. Wystawę można oglądać od 7 do 28 listopada 2008 r. w godz. 11.00 do 18.00.
Frankie Quinn jest fotografem z dzielnicy Short Strand w Belfaście. Przez ostatnie 3 dekady koncentrował się na różnych tematach. Wśród nich na swoich zdjęciach udokumentował konflikt północnoirlandzki. W 1982 roku, Frankie Quinn, dostał od ojca aparat fotograficzny – starą Praktikę z obiektywami Zeiss o ogniskowej 35mm i 50mm. Dzięki temu wszedł na drogę do świata fotografii.
Fotografia szybko stała się ważnym elementem jego życia. Nauczył się pracy w ciemni fotograficznej. Z ekscytacją oglądał obrazy wyłaniający się z białego papieru. Nawet na chwilę nie rozstawał się z aparatem.
Gdy skończyły się fundusze lokalnego klubu fotograficznego w jego dzielnicy, ojciec Frankiego po raz kolejny stanął na wysokości zadania, adoptując stary gołębnik na ciemnię fotograficzną, gdzie Frankie rozwijał swoją pasję.
Był świadomy siły aparatu fotograficznego jako narzędzia dokumentującego rzeczywistość. A rzeczywistość Irlandii Północnej, od początku lat osiemdziesiatych, zmieniała się gwałtownie. Przebudowa domów i związane z tym przeprowadzki miały duży wpływ na życie ludzi, którzy od pokoleń zamieszkiwali konkretne ulice Belfastu.
Frankie udokumentował życie na ulicach Belfastu przed i po zmianach lat osiemdziesiątych. Na swoich zdjęciach uwiecznił ciekawe postacie młodszego i starszego pokolenia w życiu codziennym oraz trudnych momentach konfliktu. Dorastanie w dzielnicach dotkniętych konfliktem, znajmość miejsca i ludzi pomogła Frankiemu w rzetelnym i szczerym dokumentowaniu rzeczywistości. Fotografował rodzinę, przyjaciół i dzieci. Fotografował ludzi - aktorów teatru fotografii ulicznej. Jego fotograficzna pasja zaprowadziła go również do innych miejsc na świecie. Dokumentował, między innymi, konflikty w Bośni, Palestynie i Izraelu. Jego zdjęcia publikowane były w wielu gazetach i magazynach, wystawiano je w galeriach Europy, Ameryki i Australii.
Fotografia szybko stała się ważnym elementem jego życia. Nauczył się pracy w ciemni fotograficznej. Z ekscytacją oglądał obrazy wyłaniający się z białego papieru. Nawet na chwilę nie rozstawał się z aparatem.
Gdy skończyły się fundusze lokalnego klubu fotograficznego w jego dzielnicy, ojciec Frankiego po raz kolejny stanął na wysokości zadania, adoptując stary gołębnik na ciemnię fotograficzną, gdzie Frankie rozwijał swoją pasję.
Był świadomy siły aparatu fotograficznego jako narzędzia dokumentującego rzeczywistość. A rzeczywistość Irlandii Północnej, od początku lat osiemdziesiatych, zmieniała się gwałtownie. Przebudowa domów i związane z tym przeprowadzki miały duży wpływ na życie ludzi, którzy od pokoleń zamieszkiwali konkretne ulice Belfastu.
Frankie udokumentował życie na ulicach Belfastu przed i po zmianach lat osiemdziesiątych. Na swoich zdjęciach uwiecznił ciekawe postacie młodszego i starszego pokolenia w życiu codziennym oraz trudnych momentach konfliktu. Dorastanie w dzielnicach dotkniętych konfliktem, znajmość miejsca i ludzi pomogła Frankiemu w rzetelnym i szczerym dokumentowaniu rzeczywistości. Fotografował rodzinę, przyjaciół i dzieci. Fotografował ludzi - aktorów teatru fotografii ulicznej. Jego fotograficzna pasja zaprowadziła go również do innych miejsc na świecie. Dokumentował, między innymi, konflikty w Bośni, Palestynie i Izraelu. Jego zdjęcia publikowane były w wielu gazetach i magazynach, wystawiano je w galeriach Europy, Ameryki i Australii.
(…) Frankie udokumentował dzielnicę Short Strand w sposób ciepły i z humorem. Zrobił to z wielką szczerością i z dużymi fotograficznymi umiejętnościami. Ludzie Short Strand zaakceptowali jego pasje do fotografii, nie tylko dlatego, że był jednym z nich. Również dlatego, że ci ludzie mają skłonność do akceptowania wszystkich, którzy nie chcą ich skrzywdzić (…) - Gilles Peress, członek agencji Magnum od 1974 roku. (fragment recenzji z roku 1997)
(…) Na innych fotografiach mury stanowią scenerię codziennego życia mieszkańców Belfastu. Kobieta ze swoimi dziećmi robiąca zakupy na ulicach skłóconych dzielnic. Dzieci bawiące sie w żołnierzy, IRA,UVF itp. Nastolatkowie wylegujący się na kanapach, wśród drewnianych palet zgromadzonych do spalenia na bonfire (protestanckim stosie). Wszyscy otoczeni murami wybudowanymi, aby trzymać ich z daleka od siebie (…) – Mairtin Crawford (1967 – 2004), poeta, pisarz i dziennikarz z Belfastu. (fragment recenzji z roku 1995)
(…)To nie było łatwe zadanie, ale Frankiemu udało się uchwycić rzeczywistość po obu stronach muru. Na jego zdjęciach jest strach, rozpacz, humor i codzienne życie (…) - Brendan Murphy, fotograf prasowy w zawodzie od roku 1974, zdobywca najważniejszych nagród fotografii prasowej w Irlandii Północnej. (fragment recenzji z roku 1994)
Życie pośród granic
Frankie Quinn opublikował Interface Images, swój pierwszy album o peacelines (mury rozdzielające dzielnice katolickie od protestanckich) 14 lat temu. Był to rok, kiedy po raz pierwszy doszło do zawieszenia broni w Irlandii Północnej. Cztery lata później Porozumienie Wielkopiąktowe miało przekuć konflikt w proces polityczny.
Na powierzchni było widać pewne zmiany. Organizacje paramilitarne ogłosiły rozbrojenie (doszło do zmniejszenia ilości zabójstw, ale nie można powiedzieć, że do nich nie dochodziło). Rozmontowano wieże strażnicze armii brytyjskiej, które stały wzdłuż granicy państwa. Obecnie podczas spaceru po centrum obecnego Belfastu widać od razu, że miasto to przeszło radykalną zmianę. Wielkie inwestycje, prestiżowe przedsięwzięcia i światowe marki nadają kolorytu temu tętniącemu życiem, wrecz kosmopolitycznemu, nowowczesnemu miejscu, ale tylko tam, gdzie trafiają nowe pieniądze, „dywidenda pokojowa”. Jeśli wytknie się trochę nos poza błyszczące światła nowości, wtedy geografia miejska Belfastu odkrywa inną i starszą narrację.
Zburzenie Muru Berlińskiego w 1989 roku pozostaje ikoną końca dwudziestego wieku. Ale tak naprawdę nowy wiek można raczej scharakteryzować poprzez wznoszenie, a nie burzenie, nowych barier. Linia Kontroli, która dzieli sporne terytorium pomiędzy Indiami a Pakistanem, wyznaczona jest wzniesionymi murami, boleśnie określajacymi jej istnienie. Na palestyńskim Zachodni Brzegu, terytorialne ambicje Izraela przyjmują fizyczną formę bariery, która , według orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, „równa się aneksji”.
To pewien model agresywnej „obrony”, która odbija się echem na różnych kontynentach – w Uzbekistanie (którego granice z Kazachstanem są zaminowane), w Arabii Saudyjskiej na terenach przygranicznych z Jemenem, w Cyprze okupowanym przez Turcję, skierowana przeciwko Grekom, zamieszkującym ten teren i w USA wzdłuż granicy z Meksykiem. Niewiele miejsc jednak cechuje taka złożoność wewnetrznych podziałow, jak Irlandię Północną.
Żaden komentator nie może wspomnieć o „peacelines” bez podkreślenia ironii tego terminu. Konlikt ten zawsze stanowił żyzną glebę dla powstawania ironicznych eufemizmów – The Troubles (Kłopoty) są tego doskonałym przykładem. Peacelines narodziły się w latach sześćdziesiątych , a ich tłem były wewnętrzne konflikty lokalnych społeczności. Rozpoczęły się one od przypadkowo wznoszonych barykad, budowanych przez katolikow i protestantów w obronie przed „sekciarskimi” najazdami na ich własne terytoria . Armia brytyjska konsekwetnie dodała swoje mury. Barykady sformalizowano oficjalnie jako środek bezpieczeństwa , który miał rzekomo (i znowu, ironicznie) być jedynie tymczasowym środkiem zaradczym. W rzeczywistosci peacelines to uskoki , które definiują tektonikę podziału sektariańskiego. Dekadę później po Porozumieniu Wielkopiątkowym mury wciąż rosną i są coraz potężniejsze.
Według szacunków Northern Ireland Office (NIO) w 2001 roku w Belfaście zamkniętych było 27 ulic. Niektóre wyliczenia podają , że w pewnych miejscach ilość peacelines wybudowanych przez NIO przekracza 40 (szacunki te zależą od definicji „peacelines”) i że ciągle są budowane nowe, zwłaszcza w północnym Belfaście , co stanowi przerażającą układankę walki o terytoria. Co więcej, Northern Ireland Housing Executive (NIHE) wyliczyło w tym samym czasie, że 98 procent domów NIHE w Belfaście znajduje się w miejscach, do których prawo roszczą sobie albo katolicy albo protestanci, a w pozostałych częściach Północnej Irlandiiw podobnej sytuacji znajduje się jedynie 71 procent domów. Istnieją niewidzialne i widzialne granice pomiędzy katolickimi/nacjonalistycznymi a protestanckimi/unionistycznymi dzielnicami, to granice psychologiczne i fizyczne jednocześnie.
Wielu mieszkańców tych okolic uważa, ze peacelines są niezbędne z powodów bezpieczeństwa, ale zgadzają się, że jednak płacą za to pewną cenę. NIO Policing and Public Order w raporcie na rok 2001 podało, że rezydenci tych miejsc cierpią z powodu dysproporcji socjalnych i ekonomicznych. Właściciele przesiębiorstw niechętnie otwierają swoje interesy w punktach zapalnych. Wielkie zmiany demograficzne oznaczają, że więcej domów protestanckich pozostaje niezamieszkałych, a w wielu katolickich dzielnicach zapotrzebowanie na mieszkania jest większe niż ich osiągalność. Kwestie związane z terytorialnością podkreślają ciągłe napięcie pomiędzy zapotrzebowaniem na mieszkania a potrzebą bezpieczeństwa. Bezrobocie na tych terenach jest wysokie: dochodzi do 40 procent. W 2001 roku, 88 procent katolickich i 71 procent protestanckich dzieci, mieszkających na terytoriach, gdzie dochodzi do segregacji, identyfikowano jako żyjące poniżej lub na granicy ubóstwa.
Bariery być może dają rezydentom z dwóch stron psychologiczne poczucie bezpieczeństwa, ale ich wartość nie jest wartością absolutną. Report CAJ z 2001 odkrył, że mimo iż powstawanie nowych murów i zamykanie bram w północnym Belfaście zredukowały akty wandalizmu, nie wpłynęły one jednak znacząco na zamieszki. Przemoc na terenach przy peacelines jest nadal faktem, podobnie jak lęk, jaki towarzyszy życiu mieszkańców. Wydarzenia kulturowe czy tradycyjne celebracje, włączając parady i związne z nimi protesty, wciąż prowadzą do eskalacji napięcia i wrogości. Być moze jeszcze gorsza jest rezygnacja, która sprawia, że segregacja jest postrzegana jako rzecz nie do uniknięcia.
Zdjęcia peacelines, ktore Frankie Quinn zbierał od 2002 roku, pokazują uderzający portet ciągłych podziałów. To panoramiczne medium świetnie oddaje treść- połacie unikalnej miejskiej architektury, zwłaszcza tam, gdzie stalowe ogrodzenia tną pustkę ogołoconej i zniszczonej ziemi oraz szare ciężkie niebo. Opuszczone domy i wandalizm to leitmotif tej próżni emocjonalnej i inwestycyjnej.
To bardzo silne oznaki prawdziwej głębi podziałów. Na jednym zdjęciu parada oranżystów przekracza peaceline. Na innym blada statuetka Matki Boskiej stoi, niczym strażnik, za najeżonym kolcami płotem. Mieszkańcy też wykorzystują peacelines – przy pomocy farb zadają pytania, protestują i upiększają swoje otoczenie, na ile to tylko możliwie.
Widać tu też coś innego. Miejsca, w których wielokolorowe cegły i dekoracyjne krzewy zastąpiły otwartą wrogość stalowych kolców. Na innych zdjęciach granice stały się bardziej dzikie: rozbuchana flora, która wyznacza ziemię niczyją, gdzie rośliny kolonizują mury, jakby stanowiły one naturalną część krajobrazu.
Te peacelines nie przyciagają jednak turystów. Ciekawe dla nich są te „asertywne” ściany, te, których graffiti podkreślają podział interpretacji konfliktu na „ naszą” i „ich” . To one sciągają obiektywy aparatów do Irlandii Północnej, dzięki naszej nowo nabytej dostępności i „pokojowej prosperity”.
I to też jest ironia. Zdjęcia Quinna przedstawiajace turystów, obciążonych aparatami fotograficznymi, którzy wydreptują ścieżki po pozostałościach konfliktu, podkreślają rozziew pomiędzy tryskającym życiem ośrodkiem komercyjnego ożywienia i tymi miejscami, o których zapomniano.
Zdjęcia te pokazują gniew, wrogość, humor, apatię i zdolność do powstania z popiołów ludzi, którzy mieszkają w kruchych cytadelach segregacji. NIO odnotowało w 2001 , że „ niekorzystny wpływ peacelines jest konieczny w kontekście bezpieczeństwa narodowego”. Fotografia peaceline Quinna jest żywym przypomnieniem, że nie będzie prawdziwego pokoju, dopóki granice te i ich sektariańskie uzasadnianie nie zostaną zdekonstruowane.
Gabbi Murphy
Stara Galeria ZPAF
Adres: Pl.Zamkowy 8, Warszawa
Frankie Quinn - STREETS APART
Wernizaż wystawy: 6 listopada 2008 r.
Termin wystawy: 6 - 28 listopada 2008 r.
Adres: Pl.Zamkowy 8, Warszawa
Frankie Quinn - STREETS APART
Wernizaż wystawy: 6 listopada 2008 r.
Termin wystawy: 6 - 28 listopada 2008 r.
Strona domowa: Frankie Quinn