Album fotografii "Portret" autorstwa Wojciecha Druszcza, fotografika i fotoreportera, który portretem zajmuje się od ponad 30 lat. Album wydany w 2005 roku przez wydawnictwo Artystyczne i Filmowe WAiF.
Album zawiera portrety pisarzy, artystów, profesorów oraz innych znanych ludzi filmu, teatru, poetów, intelektualistów, filozofów Jerzy Andrzejewski, Wojciech Pszoniak, Wojciech Kilar, Stanisław Lem, Ryszard Kapuściński, Umberto Eco, Yoko Ono, Jan Nowak Jeziorański oraz inni które zostały wykonane przez wybitnego fotografika Wojciecha Druszcza.
Oprócz doskonałych fotografii, umieszczone są w nim teksty min. Magdy Dygat, Beaty Łyżwy, Kazimierza Kutza, Piotra Mucharskiego, Piotra Sarzyńskiego, Jerzego Pilcha, Jerzego Stuhra, Andrzeja Zaorskiego, Jacka Żakowskiego które stanowią cenne dopełnienie warstwy wizualnej albumu.
"Prawdziwy portret nie istnieje. Wszystkie są oszukańcze" – stwierdził w 1850 roku amerykański pisarz Nataniel Hawthorne. Ta uwaga dotyczyła malarstwa, ale problem relacji pomiędzy modelem a jego wizerunkiem okazał się nie tylko zmartwieniem mistrzów pędzla czy dłuta ale też fotografów. Toteż wszyscy ci, którzy sięgali po aparat, by w poważnych zamiarach rejestrować oblicza innych, zawsze musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: co pragnę ujawnić, co osiągnąć? I znajdowali na te pytania różne odpowiedzi, decydując się – w zależności od zainteresowań, temperamentu lub chłodnej kalkulacji - na portret obyczajowy, psychologiczny, środowiskowy, naturalistyczny, estetyzujący lub jakikolwiek inny. Długo by wymieniać. To z fascynacji możliwością utrwalenia na zdjęciu wizerunku drugiego człowieka dziś możemy delektować się pracami Man Raya, Arnolda Newmana, Diane Arbus, Gottfried Helnwein, Annie Leibovitz i wielu innych. Tak bardzo się między sobą różnią, choć bohaterem wszystkich jest człowiek.
Wydaje się, że w fotografii portretowej wymyślono już wszystko. Gdzie więc znaleźć własną, oryginalną drogę? Zawsze istnieje pokusa, by "uciekać do przodu", by się wyróżnić, by szukać nowych, choćby ekstremalnych rozwiązań formalnych, szokować, zaskakiwać, epatować. By stać się portrecistą arcysymbolistycznym, superpsychologicznym, hiperekspesyjnym itd. itp. Cykle "Mature" czy "Royal blood" Erwina Olafa najlepszym przykładem, jak zaskakiwać widza. Ale też popularna stała się w ostatnich latach metoda odwrotna: beznamiętnego utrwalania, fotografowania modeli tak, jak towarów do wysyłkowego katalogu: bez emocji, w możliwie najbardziej codziennych i nic nie znaczących pozach, z obojętnymi minami. Osobliwie pojęty naturalizm, w którym trywialność i brak właściwości urastają do rangi wartości nadrzędnych. Jak w pracach Rineke Dijkstry czy Thomasa Ruffa.
Gdzie w tym bogactwie "pomysłów na portret" umieścić prace Wojciecha Druszcza? Gdzieś pomiędzy. Jego wrażliwość i temperament nie pozwalają mu na apologetykę banału. Z kolei jego artystyczna kultura powstrzymuje przed nadmierną ingerencją w rzeczywistość i kondycję modela. Mam wrażenie, że czułby się zażenowany każąc portretowanemu zakładać czapkę lub na dany znak zaczesywać włosy, nawet, gdyby efekt miał okazać się rewelacyjny. Czułby się zawstydzony, polując ukradkiem na ból, tragedię, komizm, śmieszność. Czułby się oszustem aranżując sytuacje, które tak na prawdę nie miały miejsca, tylko dlatego, by osiągnąć efektowny rezultat. Wydaje mi się, że Druszcz zbyt szanuje tych, na których kieruje swój obiektyw, by bezlitośnie odzierać ich z osobowości ale też tę osobowość sztucznie ubarwiać.
Odcinając się od skrajności, dystansując od mód i efekciarstwa Druszcz dobrowolnie skazał się na drogę, na pewno trudniejszą, za to wiarygodną: pełnego pokory szukania prawdy w okamgnieniu. Po prostu cierpliwie czeka, by uruchomić spust migawki w tym jednym, króciutkim momencie, gdy jego bohater na chwilę zrzuca maskę (maski) zakładaną na użytek publiczny i pokazuje swoją prawdziwą twarz. Cóż znaczy prawdziwą? To nie musi być duchowa wiwisekcja, wystarczy szczerość. Druszcz wcale nie pragnie poprzez portret opowiadać o fotografowanym całej prawdy. Jest zbyt doświadczony, by nie wiedzieć, że groziłoby to grzechem pychy. Jemu wystarczy, że ujawni choć cząstkę prawdy."
Piotr Sarzyński
Portrety
- Zdjęcia: Wojciech Druszcz
- Opracowanie fotografii: Andrzej Kozak
- Redakcja: Elżbieta Janisławska
- Projekt graficzny: Jarosław Michalczuk
- Projekt albumu: Andrzej Dudziński
- Wydawnictwo: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe / WAiF
- ISBN: 83221-0761-7
- Rok wydania: 2005
- Oprawa: twarda
- Ilość stron: 88
- Wymiary: 330x240 mm
- Język: polski
- Wydanie: pierwsze
Marek Wojciech Druszcz - fotografik i fotoreporter. Fotografią zawodowo zajmuje się od 1966 roku. Wtedy to podjął pracę w Centralnej Agencji Fotograficznej jako asystent fotoreportera. W latach 70. pracował jako fotoreporter w dzienniku Głos Pracy, potem w tygodnikach Sportowiec, Literatura i Kultura oraz miesięczniku Magazyn Rodzinny, gdzie był również kierownikiem działu. Od połowy lat 90. pracował jako fotokorespondent w Agence France Presse (AFP) w kraju i na terenach republik dawnego ZSRR. W 1992 roku został zastępcą kierownika działu foto i fotoedytorem Magazynu Gazety Wyborczej. W 1997 roku przeszedł do pracy w dzienniku Rzeczpospolita, a potem do tygodnika Polityka, gdzie przez wiele lat był kierownikiem działu foto i gdzie pracuje do dziś. Swoje zdjęcia publikował również w prasie, m.in. w Life Magasin, Time, Newsweek, Buissness Week, Photo Magasin, International Herald Tribune, New York Times, Washington Post, Figaro oraz w albumach: New Photography in Europe, Le monde in Alert, J.Paul II, Księga X-lecia. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród i wyróżnień. Zasiada we władzach Związku Artystów Fotografików, Klubu Fotografii Prasowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz ZAiKS. Autor wielu wystaw indywidualnych i uczestnik wielu ekspozycji zbiorowych w kraju i zagranicą.