Adam Gryczyński - Remuh - wystawa fotografii Rybnik

Dom Kultury w Rybniku - Chwałowicach zaprasza 9 stycznia 2015 r. o godz. 18.00 na wystawę fotografii pt. "Remuh" Adama Gryczyńskiego która odbędzie się w Galerii Fotografii Drugiego Planu. W ramach cyklu Wieczor Sztuk w Galerii Kolumnowej odbędzie się również wernisaż wystawy malarstwa Edy Riedla (Czechy), spotkanie autorskie z Leszkiem Mazanem oraz recital Aleksandra Łodzi-Kobylińskiego "Makino". Wstęp wolny.

Synagoga Remuh znajduje się na Kazimierzu w Krakowie, przy ulicy Szerokiej 40. Wraz z przylegającym do niej starym cmentarzem tworzą unikalny i bezcenny zespół żydowskiej architektury i sztuki sakralnej sięgający XVI wieku. Na murze dziedzińca znajdują się liczne tablice upamiętniające zasłużonych, jak i zabitych podczas II wojny światowej krakowskich Żydów. Do synagogi przylega również dom dozorcy i geniza. Obecnie synagoga jest jedynym żydowskim domem modlitwy w Krakowie, w którym regularnie odbywają się nabożeństwa.

Jej obecna nazwa wywodzi się od hebrajskiego akronimu ReMU, Rabi – Mosze, którym w stosunku do Mojżesza Isserlesa (zm. 1572 r.) posługiwali się członkowie gminy. Był to najsłynniejszy żydowski uczony w Polsce, naczelny rabin krakowskiej gminy żydowskiej i rektor krakowskiej jesziwy. Grób Moszego znajduje się na cmentarzu tuż przy synagodze. Miejsce to uchodzi za cudowne, a wiara w moc rabina była tak powszechna, iż nawet Niemcy w czasie II wojny światowej pozostawili nagrobek nietknięty, obawiając się klątwy. Rokrocznie pielgrzymują do niego Żydzi z całego świata, pozostawiając wokół macewy karteczki z prośbami, wierząc, że te zostaną wysłuchane i spełnione. Dla nich jest on kimś ciągle żywym – po dziś dzień, bowiem kierują się spisanymi przez niego zaleceniami w każdej chwili swojego życia. Na jego nagrobku napisano: MiMosze ad Mosze lo kam keMosze beIsrael – "Od Mojżesza do Mojżesza nie powstał nikt taki jak ten Mojżesz w Izraelu", co stanowi nawiązanie do końcowych słów Tory (Księga Dwarim [Powtórzonego Prawa] 34: 10), mówiących, że nie powstał więcej w Izraelu prorok podobny do Mojżesza. Taki sam napis znajdował się kiedyś na domniemanym grobie RaMBaMa – rabina Mosze ben Majmona – Majmonidesa w Twerii (Tyberiadzie) nad Jeziorem Galilejskim. Jak z tego widzimy, polscy Żydzi porównywali Mojżesza Isserlesa z Mojżeszem Majmonidesem, a pośrednio także z Mosze Rabenu ("Mojżesz – nasz Nauczyciel"), czyli z biblijnym Mojżeszem – przywódcą narodu żydowskiego, który wyprowadził go z niewoli egipskiej. Wielki rabin Mojżesz Isserles tak pisał w XVI w. o Polsce: "W tym kraju nie ma do nas tak srogiej nienawiści jak w Niemczech. Niech to trwa aż do nadejścia Mesjasza... Gdyby Pan nie dał nam takiej ziemi, jako miejsca schronienia, los Izraela byłby istotnie nie do zniesienia".

Jej obecna nazwa wywodzi się od hebrajskiego akronimu ReMU, Rabi – Mosze, którym w stosunku do Mojżesza Isserlesa (zm. 1572 r.) posługiwali się członkowie gminy. Był to najsłynniejszy żydowski uczony w Polsce, naczelny rabin krakowskiej gminy żydowskiej i rektor krakowskiej jesziwy. Grób Moszego znajduje się na cmentarzu tuż przy synagodze. Miejsce to uchodzi za cudowne, a wiara w moc rabina była tak powszechna, iż nawet Niemcy w czasie II wojny światowej pozostawili nagrobek nietknięty, obawiając się klątwy. Rokrocznie pielgrzymują do niego Żydzi z całego świata, pozostawiając wokół macewy karteczki z prośbami, wierząc, że te zostaną wysłuchane i spełnione. Dla nich jest on kimś ciągle żywym – po dziś dzień, bowiem kierują się spisanymi przez niego zaleceniami w każdej chwili swojego życia. Na jego nagrobku napisano: MiMosze ad Mosze lo kam keMosze beIsrael – "Od Mojżesza do Mojżesza nie powstał nikt taki jak ten Mojżesz w Izraelu", co stanowi nawiązanie do końcowych słów Tory (Księga Dwarim [Powtórzonego Prawa] 34: 10), mówiących, że nie powstał więcej w Izraelu prorok podobny do Mojżesza. Taki sam napis znajdował się kiedyś na domniemanym grobie RaMBaMa – rabina Mosze ben Majmona – Majmonidesa w Twerii (Tyberiadzie) nad Jeziorem Galilejskim. Jak z tego widzimy, polscy Żydzi porównywali Mojżesza Isserlesa z Mojżeszem Majmonidesem, a pośrednio także z Mosze Rabenu ("Mojżesz – nasz Nauczyciel"), czyli z biblijnym Mojżeszem – przywódcą narodu żydowskiego, który wyprowadził go z niewoli egipskiej. Wielki rabin Mojżesz Isserles tak pisał w XVI w. o Polsce: "W tym kraju nie ma do nas tak srogiej nienawiści jak w Niemczech. Niech to trwa aż do nadejścia Mesjasza... Gdyby Pan nie dał nam takiej ziemi, jako miejsca schronienia, los Izraela byłby istotnie nie do zniesienia".

Krakowski Kazimierz budził moją fascynację od wczesnego dzieciństwa, kiedy w latach 60. przychodziłem na ulicę Szeroką pod nr.14 wraz z mamą do mieszkających tam wujostwa. Chociaż dzielnica ta była wtedy mocno zniszczona i zaniedbana, to chętnie urządzałem tam wędrówki, a zaglądanie ukradkiem na małe podwórka, w różne zaułki i zakamarki, sprawiało mi pewnego rodzaju przyjemność. Pomimo trwających prac konserwatorskich w synagodze i przyległym cmentarzu, udawało mi się tam czasem wejść i popatrzeć na zabytki, szczególnie zaś na macewy. Były one wyraźnie nadszarpnięte zębem czasu, a na dodatek w okresie wojny wiele z nich zostało zdewastowanych i rozbitych lecz te, które przetrwały katastrofę dziejową oraz warunki pogodowe, zachwycają dziś swoistym pięknem. Są to prostokątne płyty kamienne zakończone linią prostą, trójkątem lub półkolem, których górną część wypełnia płaskorzeźba, dolną zaś inskrypcja (epitafium). Płaskorzeźby te mają znaczenie nie tylko dekoracyjne, lecz także symboliczne, ponieważ jej elementy przedstawiają, w sposób mniej lub bardziej oczywisty, różne cechy zmarłego. Z biegiem czasu nadawano macewom coraz bardziej złożoną formę architektoniczną, z gzymsami, kolumnami i wnękami. Przyglądając się im uważnie odkrywałem na nich wiele takich motywów i liter, których znaczenia nie rozumiałem, ale pobudzały one moją wyobraźnię wzmocnioną intuicją oraz atmosferą tego niezwykłego miejsca i najbliższej okolicy. Potem, szczególnie chętnie wybierałem się tam samotnie na dłuższe spacery, w okresie gdy chodziłem już do liceum i na studia (w latach 70.). Choć wcześniej nie uświadamiałem sobie tego tak wyraźnie jak dzisiaj, to prawdopodobnie wtedy dość mocno "uczuliłem" się na historię, zabytki przeszłości oraz odnajdywanie w różnych starych przedmiotach okruchów wspomnień o ludziach, których już nie ma. W późniejszych latach, kiedy dowiadywałem się i sporo czytałem o pobycie Żydów na ziemiach Rzeczpospolitej, ich dramatycznej historii, kulturze jidysz i skomplikowanych stosunkach polsko-żydowskich, tamte obrazy sprzed lat wciąż przewijały się w mej pamięci i nadal w niej pozostają. Wyrazem tych zainteresowań są fotografie utrzymane w nostalgicznym klimacie i specyficznym, zielonkawym kolorycie pokazywane na wystawie "Remuh". Zostały one współcześnie, (2009 r.) opracowane przy użyciu komputera, a wykonałem je w marcu 1986 roku podczas wizyty na tamtejszym cmentarzu, kiedy nieoczekiwanie poznałem widocznych na zdjęciach Żydów przybyłych z pielgrzymką z Izraela. Byłem wtedy zajęty fotografowaniem przy użyciu średnio-formatowego aparatu i statywu, lecz po chwili wahania widząc, że i oni przyglądają się mi uważnie, nawiązałem z nimi kontakt. Po wymianie kilku zdań okazało się, że starszy z nich pochodził ze Stanisławowa, natomiast młodszy, jako kilkuletnie dziecko wydostał się podczas okupacji hitlerowskiej wraz z matką z krakowskiego getta i dzięki temu ocalał. z Holocaustu. Był przedstawicielem biura podróży z Tel-Avivu, mówił świetnie po polsku, a na moje pytanie, komu zawdzięcza tak dobrą jego znajomość po upływie 40 lat pobytu poza Polską, odpowiedział, że czasem w tym języku rozmawia w domu ze swoją matką. Po odwiedzeniu przez nich grobów, odmówieniu modlitw i zrobieniu pamiątkowych zdjęć, zdążyliśmy uciąć sobie pogawędkę, a ja zaproponowałem, że dostarczę im tego samego dnia wieczorem gotowe odbitki do hotelu. Później, w toku dalszej rozmowy o ich wrażeniach z objazdowej wycieczki po Polsce, poruszyliśmy ostrożnie różne kwestie, pośród których oprócz nawiązania do gehenny wojennej i cierpienia narodów nie zabrakło różnych akcentów historycznych i postaci takich jak król Kazimierz Wielki, Esterka, Berek Joselewicz czy Dow Ber Meisels. Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze spotkam tamtych ludzi, lecz to wszystko wywarło na mnie niezatarty wpływ przywołując refleksje, które chciałem utrwalić nadając im odpowiednią do rangi tematu i mojej wyobraźni formę.

Adam Gryczyński- pedagog, artysta-fotografik, animator kultury, redaktor. Urodzony w 1957 r. w Krakowie. W 1981 r. ukończył pedagogikę i wyższy kurs fotograficzny na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1983 roku jest kierownikiem działu fotograficzno-filmowego w Nowohuckim Centrum Kultury gdzie w Foto-Galerii urządził ponad 300 wystaw. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików – Okręg Świętokrzyski, Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego oraz Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Miał kilkadziesiąt własnych wystaw indywidualnych pokazywanych w Polsce i za granicą, m.in. w USA, Niemczech, Brazylii, Rosji, Norwegii, Chorwacji, we Włoszech, na Litwie, Białorusi i Węgrzech. W Amatorskim Klubie Filmowym "Nowa Huta" zrealizował cztery filmy, spośród których "Remuh" w 1988 r. zdobył m.in. Grand Prix na Ogólnopolskim Konkursie Filmów Amatorskich w Kędzierzynie-Koźlu. Pod jego redakcją ukazały się dotychczas cztery książki z serii "Czas zatrzymany" (kolejne dwie w przygotowaniu), trzy albumy: "Aniołów krakowskich pieśń dla Jana Pawła II", "Nowa Huta – najmłodsza siostra Krakowa", "Nowa Huta – nowa ewangelizacja" oraz broszura "Franciszek Twaróg – nauczyciel z Luboczy".

 

Dom Kultury Chwałowice - Galeria Fotografii Drugiego Planu
Adres: ul. 1 Maja 95, Rybnik
Adam Gryczyński - Remuh
Wernisaż wystawy: 9 styczeń 2015 r., godz. 18.00
Termin wystawy: 10 styczeń - 28 luty 2015 r.

Podobne artykuły

Sorry, this website uses features that your browser doesn’t support. Upgrade to a newer version of Firefox, Chrome, Safari, or Edge and you’ll be all set.