Bieszczadzkie Centrum Dziedzictwa Kulturowego FANTO w Ustrzykach Dolnych zaprasza 2 maja 2026 roku, o godz. 18.00 na wernisaż wystawy fotografii Inki Wieczeńskiej i Tadeusza Poźniaka "Podkarpackie Bursztynyy" oraz otwarcie Bieszczadzkiego Centrum Fotografii. Po spotkaniu koncert Agaty Rymarowicz z zespołem. Wstęp wolny.
Przed nami 30 fotogramów dwojga wrażliwych, choć różnych od siebie artystów, ale jednocześnie uzupełniających się w swym widzeniu świata. Odmienności tworzę w efekcie wartość dodaną w tej fotograficznej opowieści o jakże wyjątkowej krajobrazowo, historycznie oraz kulturowo części Podkarpacia, czyli o Bieszczadach i ich Pogórzu.
Tytuł ekspozycji nie jest li tylko stylistycznym ozdobnikiem. To metafora, którą możemy odczytywać wieloplanowo, niczym obraz utrwalony na fotografii. Tradycyjne zdjęcie, cierpliwie wywoływane w ciemni, potrzebowało światła. Piękno i dobro zaklęte w pejzażu, w architekturze oraz najbardziej w samym człowieku, potrzebuje właśnie cierpliwości i talentu, aby mogło być utrwalone przez fotografika. A następnie potrzebuje naszej empatii i uwagi, aby mogło do nas dotrzeć.
Dokładnie tak samo jest z naszym rodzimym najcenniejszym minerałem - bursztynem, zwanym też niegdyś jantarem. Najpierw trzeba było tysięcy lat cierpliwej pracy natury nad kroplą sosnowej czy jodłowej żywicy, aby stała się ona czczonym już w starożytności skarbem, który Grecy nazwali - elektron (ηλεκτρον), co oznacza świecący i błyszczący.
A potem ten rodzimy słowiański skarb trzeba wydobyć z ziemi albo odnaleźć w piaskach Bałtyku. Nie jest to łatwe: trzeba uwagi i cierpliwości, jak z fotografią właśnie. Trzeba ciepła serc i ludzkich dłoni. Bursztyn potrafi wtedy zaświecić ukrytym blaskiem; będzie też pachniał tym wszystkim, za czym tęsknimy. A kiedy go doczyścimy, uformujemy, to „zagada” do nas i opowie o tym czego już nie ma albo o tym co jest w nas. Dokładnie tak jak obraz utrwalony na fotografii. Bowiem fotografia, niczym bursztyn, jest wyjątkowym signum naszej tożsamości.
A Podkarpacie? Na fotogramach Wieczeńskiej i Paźniaka widzimy nie pocztówkową twarz Bieszczadów i ich okolic. Odkrywamy z artystami kolejne „bursztyny” i bierzemy je w dłonie, do serc. To wielka przygoda z morzem inspiracji i symboli. A oprócz tego – kto wie, czy morze prawdziwe nie falowało niegdyś także pod połoninami? Kto wie, czy gdzieś nad Sanem, a może pod Haliczem albo Otrytem nie wołają do nas zakopane głęboko w piasku bursztyny…
Tomasz Antoni Żak
Inka Wieczeńska, Tadeusz Poźniak - Podkarpackie Bursztyny
Miejsce wystawy: Bieszczadzkie Centrum Dziedzictwa Kulturowego
Adres: Kolejowa 2 : Ustrzyki Dolne
Lokalizacja: