Zapraszamy w imieniu organizatorów do udziału w niecodziennym projekcie fotograficznym pt. Szlachetna inicjatywa.

Günter Wilhelm - Niemcy
Günter Wilhelm - Niemcy
Pomysł projektu opiera się na wykorzystaniu jednego zdjęcia Jerzego Lewczyńskiego i jego multiplikacji przez artystów z całego świata pracujących w zabytkowych technikach fotograficznych np. pigment, olej, cyjanotypia, ozotypia i innych.

Wykonane prace zostaną zaprezentowane podczas wystawy zbiorowej w Galerii Obok ZPAF w warszawie. Wernisaż wystawy odbędzie się 25 listopada 2009.

"Sławęcice mała miejscowość na pograniczu województwa opolskiego i śląskiego. Lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia. W scenerii odrapanych budynków dawnego PGR-u w obiektywie Jerzego Lewczyńskiego objawił się Anioł Podwórkowy. Nie mógł Autor wówczas przewidzieć konsekwencji tego ujęcia. Nie mógł przewidzieć przekornego, działania Grzegorza Gorczyńskiego, gdańskiego fotografika, którego przecież nie było wtedy jeszcze na świecie. Naciskając spust migawki, artysta miał nieskomplikowane, szczere intencje: Byłem podekscytowany tym, że ten anioł jest takim symbolem wiary, wzruszenia i jeszcze w domyśle coś tam grał kiedyś na harfie. I naraz siedzi na ciasnym, brudnym podwórku PGR-u i musi patrzeć na to wszystko. To jest taka przenośnia, alegoria...

Dziś anioł zaopatrzony w nową harfę stoi przy pobliskim kościele. Został odrestaurowany. Nie ma jednak już tego specyficznego uroku, jakim raczyło widza zestawienie wychwycone wrażliwym okiem Jezego Lewczyńskiego.

Okazuje się że fotografia balsamuje czas, jak powiedział Andre Basin. Można to utożsamiać nie tylko z zachowaniem ludzkiego wizerunku, ale także z pożytecznym działaniem. Zwróćmy uwagę na słowa Andrzeja Pytlińskiego: Mamy w fotografii bardzo wiele takich przykładów, kiedy fotografie czynione w zupełnie przypadkowym celu, nie myśląc absolutnie o ich przyszłościowym wykorzystaniu, były później niesłychanie ważnym dokumentem (...) Choćby rekonstrukcja Starego Miasta i Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie po zniszczeniach w II Wojnie Światowej. Architekci zebrali rodzinne fotografie warszawiaków (...) te fotografie stały się niezwykle ważną dokumentacją. Okazuje się, że biorąc ich tysiące można było każdy fragment Krakowskiego Przedmieścia udokumentować i ściśle odtworzyć jego wygląd z okresu międzywojennego.

Dlatego w moim przekonaniu rozwijanie i propagowanie idei archeologii fotografii jest niezwykle ważne, tym bardziej, że zasada balsamowania czasu Basina działać może również w odwrotnym kierunku dzięki niej możemy na starych fotografiach zobaczyć dawny wygląd przedmiotów, jak na przykład Podwórkowego Anioła.

Budzi zatem uznanie realizacja zaskakującego pomysłu Grzegorza Gorczyńskiego: wykorzystując kliszę Jerzego Lewczyńskiego w sposób przekorny podkreślił, że gliwicki fotografik tak często korzystający z cudzych negatywów, teraz sam stał się zaczynem swoistego paradoksu jego własny obraz został zmultiplikowany przez entuzjastów starych technik fotograficznych. Projekt Szlachetna Inicjatywa zakłada prostą ideę: jeden negatyw wielkoformatowy skopiowany w stu egzemplarzach został rozesłany do wielu fotografików na świecie, zajmujących się technikami zabytkowymi. Chodziło między innymi o zestawienie na jednej wystawie wielu różnych metod kopiowania obrazu fotograficznego już dziś powszechnie nie używanych, takich jak guma dwuchromianowa jedno i wielopokładowa wykorzystująca w emulsji różne barwy pigmentów, olej fotograficzny, pigment zwany też carbo, cyjanotypia, talbotypia, metoda albuminowa, a także ich odmiany tonowane platyną lub złotem. Ciekawostką obrazującą zainteresowanie twórców projektem Gorczyńskiego może być fakt, że gdański fotografik nagle zaczął otrzymywać prace od ludzi, którym negatywu nie wysłał. Okazuje się, że artyści kultywujący metody historyczne w fotografii tworzą zwarte kręgi i po zaakceptowaniu idei przedsięwzięcia przesyłali sobie nawzajem negatyw, tworząc swoisty łańcuszek. Gorczyński tak to określił: (...) kontaktuję się z ludźmi z całego świata, bo to już zaczyna rozchodzić się w ten sposób, że negatyw wysyłają znajomi do siebie nawzajem. Na przykład Niemcy tak zrobili. Wysłałem jeden negatyw do Niemiec i już dostałem trzy lub cztery prace od Niemców, których w ogóle nie znam. Tak więc pomysłodawca tej niecodziennej wystawy, chociaż utracił kontrolę nad drogami rozpowszechniania negatywu, ale poszczycić się może niecodziennym zjawiskiem spontaniczności i autentycznego zainteresowania, jaki wzbudził jego projekt wśród nie tylko europejskich twórców.

Szlachetna Inicjatywa nie jest pierwszym projektem gdańszczanina związanym z archeologią fotografii. Wcześniej zrealizował ekspozycję obrazów pod nazwą Koniec epoki, interpretowanych w gumie bichromatycznej, wykorzystując stare, szklane negatywy z archiwum Edwarda Janusza. Gorczynski podkreśla, że obecnie realizowana wystawa jest rodzajem hołdu dla archeologicznych działań Jerzego Lewczyńskiego. To jest nie tylko przekora, to jest mój hołd dla Jerzego Lewczyńskiego i archeologii fotografii, bo uważam, że jest to bardzo cenny kierunek. (...) Czuję się więc takim kontynuatorem jego pracy, dlatego bardzo chętnie użyłem właśnie jego negatywu. O tym negatywie sam jego autor wypowie następującą kwestię: ten negatyw to jest magiczna rzecz. (...) nie chce się wierzyć że tyle emocji ucieka, tyle zostaje bez śladu...

Techniki alternatywne obecnie przeżywają na świecie, w tym także w Polsce niezwykły renesans, nad którego genezą warto się zastanowić. Za czasów Misonne`a, Watzka, Mikolascha czy Demache`go, oprócz radości tworzenia przyczyną uprawiania technik chromianowych, była chęć zmierzenia się z co najmniej dwoma wyzwaniami. Pierwszym miało być udowodnienie, że fotografia poprzez manualne i malarskie koligacje zasługuje wobec ówczesnego schematu myślenia estetycznego na to, aby być sztuką. Drugim głównym powodem posługiwania się technikami szlachetnymi była próba zrealizowania idei, aby dzięki ich walorom szukać lepszych sposobów na oddanie tonalności na obrazie fotograficznym, czego niedoskonały jeszcze wówczas materiał bromo-srebrowy uczynić nie był w stanie.

Wymienione kryteria możemy więc odnotować, jako zasadnicze motywacje działania pionierów metod piktorialnych. Dziś, skoro nikt nie musi już walczyć w imieniu fotografii o jej nobilitację, skoro jakość oddania półtonów i szczegółów na współczesnych materiałach, w tym cyfrowych jest znakomita, odpadają obie te przyczyny zajmowania się technikami zabytkowymi. Można za ich przyczyną uprawiać sztukę równie dobrze, jak każdym innym narzędziem. A zatem jakie pobudki kierują ludźmi, którzy spędzają nieraz wiele dni, aby otrzymać jedną, jedyną odbitkę? Przecież mogliby uczynić to w kilka sekund, chociażby za pomocą telefonu komórkowego.

Głównym powodem dla którego twórcy sięgają po te metody wydaje się być radość tworzenia, potrzeba eksperymentowania, aura i magia manualnych metod ciemniowych, element zabawy, unikalność i niezwykłość we współczesności, czy też ręczne, nie komercyjne metody w świecie tak zwanych gotowców. Bardzo obrazowo przedstawił tę kwestię Andrzej Pytliński: Ja porównuję sytuację w dzisiejszej fotografii, do sytuacji w rozwoju środków komunikacji i tu występuje takie zadziwiające zjawisko, że im bardziej doskonalą się nowoczesne środki komunikacji (...) tym bardziej ważne dla człowieka staje się jeżdżenie na koniu. Tylko, że cel tego jeżdżenia jest inny. Oczywiście, dziś nikt nie siada na konia po to, żeby na nim zajechać do Paryża czy do Wiednia, lecz siada na niego po to, żeby sobie pojeździć.(...) Natomiast ją się uprawia [fotografię zabytkową] po to, żeby sobie pofotografować. I to jest jakaś pozamaterialna czynność wykonywana nad obrazem fotograficznym, której nie da się zastąpić najlepszą nawet maszyną.

W oparciu o powyższe czynniki można wysunąć przypuszczenie, że dają one twórcom świadomość wykonywania unikatowych fotogramów, które zgodnie z założeniami Roberta de la Sizeranne`a zawsze będą się różnić fakturą, kolorem, czasem kontrastem czy też tonalnością fragmentów kompozycji. Być może właśnie te cechy powodują, że odbitki wykonywane w technikach zabytkowych, a szczególnie chromianowych dają artyście poczucie tworzenia rzeczy szczególnych, a odbiorcy pozwalają na smakowanie wyjątkowości obcowania z oryginałem, jedynym w swoim rodzaju.

W przypadku wystawy Jednego Zdjęcia jeszcze dobitniej możemy zauważyć i docenić indywidualizm techniczny i mentalny poszczególnych artystów, gdyż sprzyja temu wykorzystanie jednego, tego samego negatywu. Zastosowane różne techniki nadają nową wymowę, szczególną interpretację wobec oryginału i podkreślają odmienną przecież wrażliwość uczestniczących w projekcie twórców. Są zatem widoczne na fotogramach smugi pozostałe po charakterystycznych dla swych autorów sposobach nakładania emulsji pędzlem, wałkiem, czy oblewem. Są uzyskane różne powierzchnie dające bardziej matowy lub błyszczący obraz, w końcu są też zabawne rysunki dodające Aniołowi Podwórkowemu w miejsce rozbitej harfy nowe atrybuty nasuwające interpretacje na pograniczu karykatury, żartu czy też groteski wszystko to niewątpliwie różnicuje kopie.

Tym samym pomysł Grzegorza Gorczyńskiego prowokuje do niezwykle ciekawej konkluzji: Wystawa jednego djęcia, która mogła by wydawać się ze swej definicji monotonna, taką nie jest. Twórcy biorący udział w projekcie prezentują różne efekty i chociaż to samo zdjęcie posiada zwielokrotnione jak w kalejdoskopie swoje własne odbicie, to jednak odróżnia je smaczek indywidualności."
Mariusz Kubielas

Kurator projektu fotograficznego oraz wystawy pt.Szlachetna inicjatywa - Grzegorz Gorczyński


Galeria ObokZPAF
Adres: Plac Zamkowy 8, Warszawa
Szlachetna inicjatywa
Wernisaż wystawy: 25 listopad 2009 r.
Termin wystawy: 25 listopad - 30 grudzień 2009 r.
Strona projektu: Szlachetna inicjatywa